DZIKIE KONIE Z PUSTYNI NAMIB

Na skraju Koichab Pan przy drodze z Aus do Lűderitz można niekiedy zobaczyć stado dzikich koni będących prawdopodobnie jedynymi na świecie koniami mieszkającymi na pustyni.

Nie DZIKIE zwierzęta, ale DZIKIE konie – zdumiewające znaki drogowe przy drodze ku Luderitz!

Nie wiadomo dokładnie skąd się tu wzięły. Wedle jednej z teorii pierwsze z koni uratowały się z katastrofy statku, który osiadł na mieliźnie na Wybrzeżu Szkieletowym pod koniec XIX wieku. Zdaniem innych zostały porzucone przez niemieckich osadników oraz wojska kolonialne po rozpoczęciu I wojny światowej. Wreszcie jest wielce prawdopodobnym, iż konie te pochodzą ze stada barona von Wolfa, choć istnienie dzikich koni w okolicach Garub odnotowano w 1920 r., na dziesięć lat przed tym, jak zarządca majątku w Duwisib zgłosił utratę całego stada.

Drogi prowadzące ku Aus i Luderitz…

Być może zatem dzisiejsze dzikie konie pochodzą po trosze z różnych źródeł (czego potwierdzeniem jest różnorodność genetyczna świadcząca że początkowe stado było dosyć duże), zaś ich przodkami prawdopodobnie były węgierskie araby Shagya, które w owych czasach importowano do hodowli afrykańskich. Z całą pewnością jednak były to konie najsilniejsze i najbardziej wytrwałe, co przemawiałoby za tym, iż miały służyć kawalerzystom.

Droga Aus > Luderitz z mirażami… Jest południe, powietrze gorące ma już ok. 40 stopni…

Mimo, że stado żyje w niewielkiej grupie (maksymalnie naliczono 300 osobników) i od około stu lat jest odizolowane od innych koni, ich geny są doskonałej jakości i nie zauważono negatywnych skutków krzyżowania się zwierząt. Zapewne wpływ na to ma naturalna selekcja, gdyż pastwiska od wodopoju w Garub dzieli blisko 20 kilometrów, co jest odległością zabójczą dla źrebiąt mających jakiekolwiek problemy z poruszaniem się.

Tereny farm oddzielają „przepusty” blokujące możliwość przechodzenia zwierząt! To jest droga klasy coś jak u nas „droga wojewódzka” ale przechodzi przez teren farm więc mamy takie przepusty chroniące przed wydostawaniem się zwierząt z terenu farmy!

Istnienie dzikiego stada odkryto przypadkiem, gdy Jan Coetzer, pracownik ochrony kompanii CDM (Consolidated Diamond Mines – Zjednoczone Przedsiębiorstwo Diamentowe) zauważył w pobliżu pomp głębinowych (używanych do wydobywania diamentów) pojawiające się konie. Zainteresował się nimi, z czasem stając się ich nieformalnym opiekunem. Przez 20 lat swojej pracy dbał by miały dostęp do wody, a nawet udało mu się namówić firmę, by zainstalowała dla nich specjalne ujęcia wody. W 1986 r. nadzór nad tymi terenami przejęte zostały przez Park Narodowy Namib – Naukluft – czyli ten sam park mający pod swoją pieczą Sesriem i fragment Pustyni Namib z najpiękniejszymi wydmami!.

TAK! Są nadal dzikie konie! Na koniec posta zdjęcie je pokazujące!

Przeprowadzony w 1991 roku spis wykazał obecność 276 koni, by w 1999 roku po kilku latach katastrofalnych susz liczba miała spaść do 89 osobników. Od tego czasu populacja odbudowała się, licząc średnio ok. 150 osobników, żyjących w wielu małych grupach.

Anna Olej-Kobus


travelnamibia.pl