Waterberg – sekrety słynnego płaskowyżu

Płaskowyż Waterberg wygląda zjawiskowo. Ogromna skalna ściana wyłania się z zieleni, ciągnąc się kilometrami wzdłuż drogi. Wydaje się nie do zdobycia, jednak na górę prowadzi dość łatwy szlak. Jednak wejście na szczyt łatwo przeoczyć, bo od wielu lat tabliczki informacyjne na kamieniach nie były odnawiane…

Wschód słońca nad Waterbergiem.
Wschód słońca nad Waterbergiem.
Panorama płaskowyżu z drogi.
Panorama płaskowyżu z drogi.

Jak zdobyć Waterberg

Gdy byliśmy tu pierwszy raz (2008 rok, z dziećmi), płaskowyż wydawał się nam nieosiągalny. Pionowe, urwiste ściany, jak tam się wdrapać? Okazało się, że wystarczy iść szlakiem…

Kwadrat oznacza szlak na szczyt.
Kwadrat oznacza szlak na szczyt.

Szlak na szczyt (ten, którym zwykle wchodzę) zaczyna się za domkami NWR przy parkingu. Wejście na górę zajmuje zwykle ok. 40 minut, tyle samo trzeba liczyć na zejście. Jak robisz zdjęcia dodaj do tego jeszcze ze 20 minut bo po drodze czekają cię przepiękne porosty, zielony las i malownicze skały.

Koniecznie weź ze sobą zapas wody, latarkę (jakby przyszło ci schodzić po nocy będzie nieoceniona!) i ubranie przeciwdeszczowe. Zgodnie ze swą nazwą Waterberg (Wodna Góra) ściąga deszcz z całej okolicy. Buty – najlepiej z protektorem. Zdarzało mi się wchodzić w sandałach trekkowych, ale optymalne są buty dostosowane do górskich szlaków. Bo wędruje się tu po nierównych skałach, pokonując wielkie rumowiska.

Początek szlaku obok domków NWR.
Początek szlaku obok domków NWR.
Dalej robi się trudniej.
Dalej robi się trudniej.
Tutejsze porosty są bardzo malownicze.
Tutejsze porosty są bardzo malownicze.
Buty na szlak.
Buty na szlak.

UWAGA: szlak na punkt widokowy łatwo przeoczyć, bo człowiek tak idzie i idzie, a strzałki „skręć tu w lewo” po prostu nie ma. Ostatnio w desperacji narysowałam z 10 takich strzałek na skałach, ale deszcze pewnie je zmyły. Obiecuję sobie, że kiedyś przyjadę tu z puszką farby i wymaluję ten szlak, bo od co najmniej 5 lat zgłaszam do NWR, że jest on nieczytelny, ale nie wzrusza ich to za bardzo.

Zatem po ok 30 minutach wędrówki bądźcie czujni! Po lewej stronie na skalnej ścianie widać tabliczkę pamięci zmarłego tragicznie Otto. I tutaj należy skręcić w lewo i ruszyć w górę po rumowisku. Kieruj się po śladach wydeptanych przez poprzedników.

Tu skręca się w lewo, na punkt widokowy.
Tu skręca się w lewo, na punkt widokowy.
Tabliczka z bliska.
Tabliczka z bliska.
Oznaczyłam ten skręt. Ale pewnie deszcz to zatarł.
Oznaczyłam ten skręt. Ale pewnie deszcz to zatarł.

Po kilku minutach dochodzi się do drabinki wiodącej nad kamieniem i tabliczki, że tu zaczyna się „unguided hiking trail” czyli szlak wymagający specjalnego zezwolenia. Tym razem go odpuszczamy i kierujemy się w lewo. Wiedzie tędy dość wydeptana ścieżka, więc bez problemu zobaczysz znaki kierujące na punkty widokowe.

Krajobraz z góry jest podobny do tego widzianego ze szlaku, czyli równina po horyzont, ale są tu dwa spore występy skalne, więc można poprosić by ktoś zrobił nam zdjęcie z Waterbergiem w tle 🙂

Z góry można zejść tym samym szlakiem lub takim bardziej stromym (ale krótszym). Przyznaję, że ja się tu ZAWSZE gubię i jeszcze ani razu nie zeszłam tak samo (a schodziłam już z 8 razy z góry). Raz trafiłam nawet na kilka grobów u podnóża góry. Ale gdzie by cię nie zawiodły szlaki wcześniej czy później dotrzesz do brukowanej drogi wiodącej do domków, a wtedy wiadomo jak iść dalej.

Dalej na płaskowyż można iść tylko z przewodnikiem.
Dalej na płaskowyż można iść tylko z przewodnikiem.
Oznaczenie punktu widokowego.
Oznaczenie punktu widokowego.
Panorama z góry.
Panorama z góry.
Na punkcie widokowym.
Na punkcie widokowym.
Tu byłam!
Tu byłam!
Zejście ze szlaku wiedzie przez malowniczy las.
Zejście ze szlaku wiedzie przez malowniczy las.
Na zejściu raz trafiłam na samotne groby, raz na spore błoto.
Podczas zejścia raz trafiłam na samotne groby, raz na spore błoto.

Mieszkańcy deszczowej góry

Wędrówka w górę to okazja do wypatrywania góralków. Czasem siedzą na skałach i się wygrzewają, czasem nawet zagadają do człowieka! Po drodze na szczyt udało mi się też zobaczyć jaszczurki i żuki. Natomiast najlepsze safari czeka u podnóża góry. I czasem nawet nie trzeba nigdzie chodzić. Tutejszy camping i domki słyną z wesołego towarzystwa. Regularnie odwiedzają je guźce (tyle trawy i błotka!). Są przyzwyczajone do ludzi, więc pewnie nie zareagują na twą obecność, ale lepiej nie zbliżaj się za bardzo.

Gadatliwy góralek.
Gadatliwy góralek.
Guźce przy domkach.
Guźce przy domkach.
Guziec na campingu usiłuje się podrapać :)
Guziec na campingu usiłuje się podrapać 🙂

Pawiany natomiast są bezczelne i strasznie kradną. Raz wyciągnęły nam torbę jabłek z coolera, raz zabrały paczkę herbatników z siedzenia auta. Byłam też świadkiem rozpaczliwej pogoni za osobnikiem, który zwędził turyście portfel… Zatem będąc tu pamiętaj by zamykać drzwi, okna, namiot i wszystko co się da!

Pawianom nie ufaj!
Pawianom nie ufaj!

Dikdiki natomiast są urocze! Pasą się między domkami – można podejść do nich nawet na kilka metrów. Z bliska wyraźnie widać ciemną plamkę przy oku – miejsce gdzie mają gruczoł z wydzieliną do oznaczania swego terenu.

Urocze dikdiki!
Urocze dikdiki!
Śniadanie przy domku.
Śniadanie przy domku.

Niekiedy można też spotkać tu wiewiórki ziemne oraz mangusty. Te ostatnie ganiają stadem, raczej nie są groźne dla naszych rzeczy, ale jak zostawisz jedzenie – nie pogardzą! Mimo uroczego wyglądu to bezlitośni mordercy. I bardzo je lubimy, bo polują na skorpiony i węże!

Mangusty!
Mangusty!
A oni się ze spotkania nie cieszą...
A oni się ze spotkania nie cieszą…

W domkach czasem można zobaczyć pająki krabowe. Są absolutnie niegroźne (i pewnie przerażone spotkaniem z tobą!) więc bardzo proszę, nie rób im krzywdy! W ostateczności możesz go włożyć do szklanki i wyprowadzić na spacer 🙂 Z ciekawszych stworzeń widziałam tu też wieczorem galago (w pierwszej chwili myślałam, że to wiewiórka) oraz żenetę (piękny centkowany kot, zwiał nim ktokolwiek go uwiecznił).

Pająk krabowy (nieszkodliwy!!!)
Pająk krabowy (nieszkodliwy!!!)
Galago nocą.
Galago nocą.

Noclegi i atrakcje na terenie parku

Na terenie należącym do NWR (Namibia Wildlife Restorts) Do wyboru masz camping lub domki. W obu miejscach można spodziewać się gości, więc zamykanie okien i drzwi (oraz namiotów) to podstawa!

Między campingiem i domkami jest ceglany budynek: dawniej był tu posterunek policji, obecnie działa restauracja. Warto tu wejść by zobaczyć archiwalne zdjęcia na ścianach. Godziny otwarcia:
Restauracja: 7.00-8.30, 12.00-13.30, 19.00-21.00
Bar: 12.00-14.00, 18.00-22.00

Tuż obok jest basen (z prysznicami i przebieralnią) – to idealne miejsce na odpoczynek po trudach wejścia na górę!

Między domkami a campingiem jest kilka pieszych szlaków. Jeśli masz czas – warto się na nie wybrać, bo przyroda jest tu niebywale bujna i zróżnicowana. Dzięki częstym deszczom jest tu przez cały rok zielono! Kiedyś spotkałam podczas takiej wędrówki stado mangust – bardzo zaaferowanych szukaniem jedzenia 🙂

Dawny posterunek policji - obecnie restauracja.
Dawny posterunek policji – obecnie restauracja.
Szlak na górę zaczyna się obok tych domków.
Szlak na górę zaczyna się obok tych domków.
Camping (i znowu guźce :)
Camping (i znowu guźce 🙂

Oficjalna strona tutaj: NWR – Waterberg

W okolicy jest wiele lodge i pięknych miejsc do zatrzymania się. Spis znajdziesz na stronie www.waterbergtourism.com

Recepcja i tabliczka Kazimierza Nowaka

Każdy, kto dotrze do siedziby NWR musi odwiedzić recepcję, ale nie każdy wie, że obok jest niezwykłe polonicum. Po prawej stronie od kontuaru jest kilka tabliczek upamiętniających zarządców parku. Wśród nich wyróżnia się jedna. Znajdziemy na niej opis (po polsku, angielsku i w afrikaans), że tędy prowadziła trasa Kazimierza Nowaka. Tabliczkę zostawiła sztafeta Afryka Nowaka – to miły akcent i warto na chwilę wspomnieć niezwykły hart ducha polskiego podróżnika.

Tabliczka upamiętniająca Kazimierza Nowaka.
Tabliczka upamiętniająca Kazimierza Nowaka.

„Rower mój, wierny i nieodłączny druh minionych lat, ostatecznie wypowiedział służbę i stał się nie do użytku, a nowe rowery, których w tych stronach można było kupić nie wytrzymały by ani setki kilometrów.”
— Kazimierz Nowak („Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”)

I dlatego część trasy w Namibii Kazimierz Nowak pokonywał konno. Ale koń nie był tak przyjazny jak rower 🙂 Na recepcji zobaczysz też wypchanego lwa oraz makietę płaskowyżu. A przy odrobinie szczęścia dostaniesz tu też bezpłatnie ksero mapy parku (właściwie jest to szkic).

Lew na recepcji...
Lew na recepcji…

Historia – bitwa pod Waterbergiem

Przez kilka tysięcy lat płaskowyż był domem ludu San. Potem przybyli tu Herero, a wedle opowieści jeden z ich legendarych wodzów Kambazembi miał tu wypasać 40 tysięcy sztuk bydła. Nie mam pojęcia jak to mogło być policzone, ale w tamtych czasach musiał to być raj na ziemi. Obfitość wody i zieleni na skraju Kalahari…

Archiwalne zdjęcie Herero z Waterbergu.
Archiwalne zdjęcie Herero z Waterbergu.

W historii to miejsce zapisało się krwawą bitwą w 1904 r (Szczegółowy opis tutaj). Podczas jednego z powstać Herero przeciwko Niemcom, właśnie tu doszło do zdziesiątkowania rdzennej ludności.

11 sierpnia 1904 roku, oddziały Samuela Maherero liczące ok 5000 osób walczyły przeciwko 2000 żołnierzom niemieckim dowodzonym przez generała Lothar van Trotha. Niemcy odcięli powstańców i mieszkańców (ich liczbę szacuje się na 25-50 tys osób) od źródeł wody, zepchnęli ich na pustynię. W konsekwencji doprowadziło to do śmierci dziesiątków tysięcy ludzi z pragnienia, głodu i chorób.

2 października von Trotha wydał rozkaz ludobójstwa: „Każdy Herero znaleziony w granicach Niemiec z bronią lub bez, z bydłem lub bez, zostanie rozstrzelany”. Ci, którzy ocaleli zostali wysłani do obozu koncentracyjnego na Shark Island. Dziś u podnóża płaskowyżu jest cmentarz poległych niemieckich żołnierzy, powstańców Herero nie upamiętnia żaden obelisk (a przynajmniej nie znaleźliśmy żadnej informacji o nim).

Ironią losu jest fakt, że większość farmerów wokół Waterbergu to potomkowie niemieckich żołnierzy, którzy za zasługi w walce otrzymali nadania ziemi…

Cmentarz niemieckich żołnierzy.
Cmentarz niemieckich żołnierzy.

Waterberg – fakty i ciekawostki

  • Płaskowyż jest zbudowany ze skał piaskowca i jest położony na wysokości 1800 m n. p. m.
  • Waterberg ma 50 km długości i 16 km szerokości, wznosi się nad otaczającą równiną na 200 m wysokości.
  • W 1956 r. Waterberg ustanowiono Narodowym Pomnikiem, zaś w 1972 roku utworzono tu park narodowy by chronić unikalny ekosystem.
  • Park zajmuje 405 km² i jest jedynym górskim parkiem Namibii.
  • Szacuje się, że na terenie parku żyje ponad 200 gatunków ptaków, 30 ssaków i 20 węży (ale jakby co to węża nie widziałam tu ani razu!).
  • Najstarsze warstwy skał są datowane na 850 milionów lat, a 200 milionów lat temu zostawiły tu ślady dinozaury.
  • NWR organizuje na miejscu safari, podczas których można wjechać nawet na szczyt płaskowyżu, by oglądać zachód słońca.
Droga na Waterberg.
Droga na Waterberg.
UWAGA: tu naprawdę często pada!
UWAGA: tu naprawdę często pada!

Informacje praktyczne

Brama wjazdowa do parku jest czynna latem 6-22, zimą 6-21.00. Po minięciu bramy wjazdowej na teren PN Waterberg (NWR) i wykupieniu pozwolenia na wjazd w recepcji kieruj się dalej prosto na domki NWR po lewej stronie. Tam zaczyna się szlak pieszy na górę.

Skały w pierwszych promieniach słońca.
Skały w pierwszych promieniach słońca.

Przy recepcji są toalety, sklepik z pamiątkami. Brak bankomatu. Na tutejszą stację benzynową nie licz (na pewno nie mają disel!).

Prawdziwą przygodą jest kilkudniowa wędrówka po płaskowyżu – wymaga to specjalnego zezwolenia oraz przygotowania na biwaki. (Nim ruszysz – sprawdź jak wyglądają ograniczenia spowodowane COVID-19).

Od kwietnia do listopada w każdy drugi, trzeci i czwarty weekend każdego miesiąca, są wyjścia na szlak z przewodnikiem na Waterberg. Piesi wyruszają w czwartek i wracają wczesnym niedzielnym popołudniem. Grupa składa się z 6 do 8 osób. Trzeba mieć własne jedzenie i śpiwory.

Istnieje również nieprowadzony szlak turystyczny o długości 50 km, który można pokonać na własne ryzyko. Otwarty od kwietnia do listopada, wyjścia w każdą środę z recepcji NWR o godzinie 9 rano. Trasa trwa 4 dni i kończy się w soboty. Wędrowcy muszą mieć cały niezbędny sprzęt i żywność.

Droga do Waterbergu jest bardzo malownicza. To idealne miejsce na zdjęcie laterytowej ziemi. Jadąc nią mija się farmy, więc trzeba wysiadać by otwierać bramy. Jedną z bram otworzy ci strażnik – to znak, że wjeżdżasz na teren PN Waterberg.

Po drodze trzeba otwierać bramy.
Po drodze trzeba otwierać bramy farm.
Malownicza droga obok płaskowyżu.
Malownicza droga obok płaskowyżu.

Raz miałam tu nieoczekiwane spotkanie z… nosorożcem! Wyłonił się z zieleni, przeszedł przez drogę (przez chwilę myśleliśmy, że chce nas zaatakować!), po czym zajął się konsumpcją tuż obok naszego auta!

Niespodziewane spotkanie na drodze!
Niespodziewane spotkanie na drodze!
Mapa i szkic sytuacyjny.
Mapa i szkic sytuacyjny.

Z lotu ptaka

Podczas lotniczego safari miałam okazję spojrzeć na płaskowyż z góry. Wygląda niezwykle, choć nie wiem, czy skuszę się na kilkudniowy trekking…

Po lewej stronie widoczne urwisko płaskowyżu.
Po lewej stronie widoczne urwisko płaskowyżu.
Droga na szczycie.
Droga na szczycie.
Na górę można podobno wjechać autem...
Na górę można podobno wjechać autem…
Kamienny las na górze.
Kamienny las na górze.

Planujesz wyjazd do Namibii? Zajrzyj do naszej książki „Namibia. Przez pustynię i busz” (z autografem kupisz TUTAJ).

Guziec z Waterbergu z naszą książką :)
Guziec z Waterbergu z naszą książką 🙂

W planowaniu trasy pomogą ci wpisy z podpowiedziami programu na 2 tygodnie (wszystko, co warto zobaczyć!) oraz na 3 tygodnie (od Luderitz do Epupa Falls lub na drugi wariant na 3 tygodnie (pustynia i północ) Zajrzyj też do wpisów Koszt wyjazdu do Namibii oraz Self drive – 15 porad praktycznych.


(c) TravelNamibia.pl


Więcej o Namibii w książce naszego autorstwa:
NAMIBIA. Przez pustynię i busz. (WYDANIE 2 ROZSZERZONE)
Do kupienia w naszym sklepie internetowym NAMIB.pl!


WYDANIE 2


(c) TravelNamibia.pl