Namibia – podróż w COVID (styczeń 2021)

W końcu nadszedł dzień powrotu do Namibii. W styczniu 2021 przemierzając kraj z grupą Torre mogłam przekonać się jak w praktyce wygląda podróż w COVID. Jeśli planujesz wyjazd – te informacje na pewno ci się przydadzą.

Turystyka na świecie powoli się odradza.
Turystyka na świecie powoli się odradza.

Lot w egzotykę

Najpierw jest stres, czy polecisz? Bo wiele krajów wymaga testu negatywnego, by cię wpuścić do siebie. W przypadku Namibii test musi być zrobiony do 7 dni przed wlotem (ale sprawdź jakie są aktualne wytyczne linii lotniczej, bo może to być 48 h!). Gdy w końcu przychodzi wynik – czujesz, że świat otwiera się przed tobą! Wynik testu może być przesłany mailem, dobrze byłoby aby były na nim jakieś pieczątki. Trzeba go pokazać przy odprawie samolotowej oraz mieć ze sobą potwierdzenie ubezpieczenia na wyjazd.

Jeśli nie masz testu PCR lub dokumentu ubezpieczenia – najpewniej NIE ZOSTANIESZ wpuszczony do samolotu!

Lecimy nad Namibią!
Lecimy nad Namibią!

Na przelot musisz mieć maseczki typu chirurgicznego (zwykle niebieskie, trzywarstwowe, najpopularniejsze w naszych aptekach). Szaliki czy apaszki lub domowe samoróbki z materiału nie przejdą.

Król Lew maseczką przejmować się nie musi...
Król Lew maseczką przejmować się nie musi…

Kolejna istotna rzecz: w Eurowings za pożyczenie kocyka była opłata 6 Euro. Być może dlatego, że teraz trzeba je dodatkowo dezynfekować (choć KLM na locie do Tanzanii pożyczał kocyki bezpłatnie). Dlatego na lot lepiej miej ciepłe ubrania (lub odłóż gotówkę).

Jeśli chcesz zmienić miejsce trzeba zgłosić to stewardesom: odnotują gdzie się przesiadłeś. To konieczne by w razie zachorowania pasażera na COVID wiedzieć kto był w jego okolicy, choć nie wiem czy naprawdę są w stanie nad tym zapanować. Co mnie zaskoczyło, to że w części samolotu ludzie siedzieli tuż obok siebie a z tyłu były całe rzędy pustych miejsc. Wystarczyło poprosić, ze chcemy zachować social distance, by nie było problemu z przesiadką.

Lotnisko w Windhuku - maseczki zdejmujemy tylko do kontroli
Lotnisko w Windhuku – maseczki zdejmujemy tylko do kontroli

Dezynfekcja rulez!

Namibijczycy skrupulatnie przestrzegają zasad „DDM” czyli „dezynfekcja, dystans, maski”. Już na lotnisku jesteśmy ustawiani w odstępie a każdy wchodzący do hali przylotów musi zdezynfekować dłonie. Ten motyw będzie się pojawiać wszędzie, gdzie tylko będziemy mieć kontakt z innymi ludźmi. I dobrze, bo dzięki temu zmniejsza się ryzyko przeniesienia wirusa.

– Sanitaze your hands – mówi ochroniarz przed wejściem do supermarketu i spryskuje nam dłonie. A potem przed wejściem na halę kolejna osoba nas dezynfekuje. Zaś w galerii handlowej przy wejściu do każdego sklepu będziemy poproszeni o spryskanie dłoni płynem. Co więcej: zwykle jest to tak zrobione że albo ktoś nam spryskuje dłonie, albo naciska się przycisk stopą – wszystko, byleby tylko zmniejszyć ryzyko przeniesienia infekcji. Od dezynfekcji odstąpią tylko wtedy, gdy masz rękawiczki…

Nawet w miejscach, gdzie jest problem z wodą (i nie ma wodociągów) stworzono specjalne „krany” umożliwiające umycie rąk. Wiesza się po prostu kanister połączony sznurkiem z deseczką: przyciskasz ją stopą i możesz polać dłonie wodą (zwykle z jakimś środkiem odkażającym).

Odkażanie rąk: zastąpiłam pana w sklepie :D
Odkażanie rąk: zastąpiłam pana w sklepie 😀
Krany w interiorze - dają radę!
Krany w interiorze – dają radę!
Dezynfekcja na bramie weterynaryjnej...
Dezynfekcja na bramie weterynaryjnej…
... i przed wejściem do wioski kulturowej.
… i przed wejściem do wioski kulturowej.
Swakopmund, kantor wymiany pieniędzy też jest przygotowany!
Swakopmund, kantor wymiany pieniędzy też jest przygotowany!
Instrukcja w sklepie jak myć ręce by nie przenieść wirusa.
Instrukcja w sklepie jak myć ręce by nie przenieść wirusa.

Bez maseczki ani rusz

To prawda: na ulicach czasem widzi się osoby bez maseczki, ale są to raczej wyjątki niż reguła. Niektórzy noszą je pod nosem lub na brodzie, ale wchodząc do pomieszczeń wszyscy karnie zasłaniają usta. Nic dziwnego, bo wprowadzono karę 4000 N$ (to prawie 1000 zł!) za brak maseczki – więc naprawdę lepiej ją mieć.

Noszą je wszyscy: obsługa stacji benzynowych, kelnerzy, kasjerki, przewodnicy. Nawet w wiosce kulturowej Damara dziewczyny zasłoniły twarze gdy weszliśmy, a maski zdjęły dopiero po chwili pozując do zdjęć. A zatem skoro wszyscy na miejscu noszą maseczki – nosiliśmy i my, choć sporą część podróży byliśmy w miejscach odludnych, gdzie nie były one potrzebne.

Punkt z maskami w supermarkecie.
Punkt z maskami w supermarkecie.
Nasza przewodnicza w wiosce kulturowej Damara: z maseczką i bez.
Nasza przewodnicza w wiosce kulturowej Damara: z maseczką i bez.

Maseczki kupisz wszędzie (stały się towarem pierwszej potrzeby). W markecie kosztowały 5 N$ (1,25 zł) za sztukę (dla nas to rozsądna cena, dla niektórych miejscowych na pewno droga). Zdecydowanie droższe są maseczki KN 95: gdy okazało się, że są wymagane na przelot kupowaliśmy je w cenie ok 40 N$ za sztukę (ok. 10 zł).

Właściwie jedyna okazja do legalnego zdjęcia maseczki na ulicy to napicie się. A że w upale chce się pić to czasem z tego korzystałam, choć nie nazbyt często.

Chwilowe zdjęcie maseczki by się napić.
Chwilowe zdjęcie maseczki by się napić.
W banku DDM działa bez zarzutu.
W banku DDM działa bez zarzutu.
Wszędzie są plakaty zachęcające do noszenia maseczek.
Wszędzie są plakaty zachęcające do noszenia maseczek.
Nie masz maski? Nie wejdziesz do sklepu!
Nie masz maski? Nie wejdziesz do sklepu!

Podróż w COVID przez Namibię

Namibia się nie zmieniła: krajobrazy są tak samo zachwycające, wschody i zachody bajeczne, pustynia odwieczna. Z pewnością widzieliśmy dużo mniej osób. Podczas trzech dni jeżdżenia po Etoszy spotykaliśmy pojedynczych turystów.

W Dead Vlei o wschodzie słońca poza nami było tylko kilka osób. Coś takiego nie zdarzyło mi się od lat! Bo zwykle dzień w tym miejscu wita kilkadziesiąt osób a czasem ponad sto! Jeśli zatem cenisz sobie wolność, samotność, swobodę – Namibia doskonale spełni te oczekiwania.

Wschód słońca w Dead Vlei.
Wschód słońca w Dead Vlei.

Podróż w COVID jest inna niż zwykle, ale wciąż daje masę radości i pozytywnej energii. Szczęśliwie Namibia (kraj większy od Polski ponad dwa razy!) ma tylko 2,5 miliona mieszkańców. W sposób naturalny ułatwia to dystans, bo w większości miejsc byliśmy po prostu sami…

Jednocześnie to kraj tak różnorodny, że każdego dnia widzi się inne krajobrazy, przeżywa nowe emocje i po prostu zachwycasz się pięknem świata. I choćby dla takiego zachwytu i poczucia wolności – warto się tu wybrać.

Zachód słońca na Kalahari.
Zachód słońca na Kalahari.
Nie było turystów to uchatki na Cape Cross zajęły pomost...
Nie było turystów to uchatki na Cape Cross zajęły pomost…

Pandemia zdemolowała nie tylko nasze życie. Niektóre miejsca się zamknęły (z ulicy w Swakopmund zniknął Small World, może odnajdzie się gdzieś indziej?), niektóre biznesy zbankrutowały. Może się okazać, że kultowa knajpka jest zamknięta na głucho, a najlepszy hostel w okolicy przestał istnieć. Dlatego nie polegaj tylko na jednym adresie (kontakcie) lecz miej jeszcze jeden w zapasie.

W Solitaire zamknięta jest kultowa cukiernia, ale szarlotkę wciąż sprzedają, tyle że w sklepiku obok 😀 Niektóre restaurację robią dania tylko na wynos, ale w Joe Beer House (Windhoek) lub Tug (Swakopmund) spokojnie zjesz na miejscu.

Danie w restauracji w Epupa Falls...
Danie w restauracji w Epupa Falls…
I na naszym biwaku :D
I na naszym biwaku 😀

UWAGA: w kraju wciąż obowiązuje godzina policyjna (curfew): gdy przylecieliśmy była od 21 do 4 rano, potem zmieniono ją na 22-5 rano. To oznacza, że restauracje wcześniej zamykają kuchnie: po 19 może nie udać się już zamówić jedzenia! Sprawdź jakie są aktualne obostrzenia na miejscu!

Taniej na miejscu

Poza tym niektóre rzeczy potaniały. Na przykład za nocne safari w Etoszy zapłacisz tylko 400 N$ (ok 100 zł, wcześniej 750 N$), za poranne i popołudniowe – 300 N$ (ok. 74 zł, wcześniej 650 N$). Ale na safari o wschodzie słońca lub nocne weź ze sobą ciepłe i nieprzewiewne ubrania (śpiwór będzie dobrą opcją). Bo w związku z COVID nie dają już polarowych poncho (problem z dezynfekcją) i podczas jazdy jest po prostu zimno.

Etosza - burzowe chmury...
Etosza – burzowe chmury…
Etosha Pan z wodą - rzadki widok.
Etosha Pan z wodą – rzadki widok.

Tańsze są też noclegi w lodge: wiele z nich walczy o przetrwanie, więc oferują pokoje po obniżonych (czasem sporo!) cenach. Loty widokowe w Swakopmund od dawna poszybowały ku niebotycznym kwotom. A i tak często nie było wolnego ani jednego miejsca w awionetce. Teraz można negocjować: za lot 3 osób można dostać cenę jak przy locie z 5 pasażerami. Co prawda to wciąż wyjdzie drogo (ponad 4000 N$), ale wszak spełnianie marzeń jest bezcenne 😉

Nie spodziewaj się za to zniżki za Living Desert Tour (800 N$) lub rejs z Walvis Bay (850 N$). I szczerze mówiąc: nie negocjuj. Za nimi strasznie trudny rok, a oferują wycieczki świetnej jakości, warte każdego wydanego dolara.

Pelikany jak widać nie odzwyczaiły się od ludzi ;)
Pelikany jak widać nie odzwyczaiły się od ludzi 😉
Uroczy gekon na pustyni Namib.
Uroczy gekon na pustyni Namib.

O ile ceny w sklepach są stałe o tyle na targu zawsze wypadało się targować. Tyle, że niektórzy zeszli z niebotycznych cen więc łatwiej kupić coś w rozsądnej cenie. Rozmawiałam z Johnem na Okahandja i Wellingtonem w Swakopmund: obaj mówili, że w minionym roku uratowała ich międzyludzka solidarność.

Kto miał jedzenie: dzielił się z innymi. Kto zarobił: utrzymywał wszystkich wokół. Jak ktoś miał kilogram mąki, to dzielił się nim do końca. Dzięki temu przetrwali, a teraz nie marzą o niczym innym, jak tylko by znów zacząć zarabiać i móc utrzymać swe rodziny. Mam szczerą nadzieję, że im (jak i tysiącom innych ludzi pracujących w turystyce) się to uda.

W wiosce Himba - tu akurat miejscowi nie przejmują się dystansem.
W wiosce Himba – tu akurat miejscowi nie przejmują się dystansem.

Tu dochodzimy do pytania: czy moralnym jest podróżowanie w czasach pandemii, gdy (być może) zarazimy kogoś na miejscu? Takie opinie spotykam co jakiś czas, dlatego na wyjazdach sporo o tym rozmawiałam z miejscowymi ludźmi. Ich punkt widzenia jest następujący: jeśli mamy umrzeć z głodu, to wolimy ryzykować zakażenie. Widmo głodu dla wielu było (i wciąż jest!) całkiem realne, bo ogromna rzesza ludzi w tym kraju utrzymywała się z turystyki.

Jedna z zaprzyjaźnionych przewodniczek powiedziała mi, że przez ostatni rok schudła 10 kilo. Gdy spytałam jaką dietę stosowała powiedziała, że zwykle była głodna. Zrobiło mi się potwornie głupio – w 2020 ludzie tutaj naprawdę nie mieli co do garnka włożyć. Po zamknięciu granic – nawet ci wykształceni, świetni specjaliści od pokazywania przyrody lub rękodzieła – naprawdę nie mieli jak zarobić na życie. Zatem przekazuję wam ich prośbę: przyjeżdżajcie!

Himba bez turystów sobie poradzą, ale dla wielu turystka to jedyne źródło utrzymania.
Himba bez turystów sobie poradzą, ale dla wielu turystka to jedyne źródło utrzymania.

Lot do kraju

Podróż w czasie COVID jest nieprzewidywalna jeśli chodzi o zmianę reguł. Podczas pobytu w Namibii dostaliśmy info od Lufthansy:

Dear Lufthansa Passenger,

The protection of your health and that of our employees is very important to us. Therefore, we would like to point out that it is mandatory to wear a FFP2, KN95 and N95 standard or surgical masks during boarding , the flight and when leaving the aircraft. More information on www.lufthansa.com

Trzeba było liczyć się z tym, że będą wymagać tych maseczek a jak ich nie masz to możesz kupić np za 5 Euro sztuka. I co – nie kupisz jak to wymóg by polecieć? Więc lepiej miej zapas takich maseczek w podróży.
WAŻNE: maseczki typu KN95/N95 muszą być BEZ ZAWORU!

Mam wrażenie, że w związku z mutacją koronawirusa rządy krajów wpadły w panikę i sytuacja przypomina marzec 2020. Jak nie wiadomo co robić – róbmy to co inni. Aktualnie panuje testoza i chaos informacyjny.

Zgodnie z przepisami (na dzień 05/02/2021) jeśli lecisz tranzytem przez Niemcy nie musisz robić testu. Co potwierdziła nam część Bardzo Kompetentnych Osób. Niestety druga połowa równie Bardzo Kompetentnych Osób twierdziła, że test jest konieczny. Nawet jeśli jesteśmy tranzytem.

A zrobienie testu na miejscu nie jest takie łatwe, bo laboratoria mają określoną przepustowość. Trzeba też dobrze obliczyć się z czasem, gdyż pobranie materiału do testu (w czasie gdy byłam) musiało być zrobione do 48 godzin PRZED wlotem do Niemiec. Potraktuj te cyferki serio: w Windhuku dzień przed naszym lotem nie wyleciało kilka osób, bo ich testy przekraczały o 3 godziny dopuszczalne normy (!). Najlepiej spytać wypożyczalnię samochodów o ich zaprzyjaźniony punkt robiący testy, my dla naszej grupy mieliśmy zamówiony przez lokalnego partnera.

Punkt testujący w Windhuk.
Punkt testujący w Windhuk.

Jak już uda się umówić na test to dalej jest prosto: podjechać we wskazane miejsce, wypełnić ze 2 druki, zostawić ksero paszportu Za test (PCR) w Winduku zapłaciliśmy po 55 USD, wyniki przyszły mailem po kilku godzinach. Warto też spisać telefony do punktu pobrań by zadzwonić, jeśli testy zbyt długo by nie przychodziły. Jak już dostaniesz wynik: KONIECZNIE SPRAWDŹ czy zgadzają się dane (nazwisko bez literówek, numer paszportu). Wynik wydrukowałam w recepcji hotelu – taki wydruk był akcpetowany na lotnisku.

Testy były wymaganie w Windhuku przy wylocie (panie przy odprawie powiedziały, że bez testu mnie nie wypuszczą, więc grzecznie im go pokazałam), choć obejrzano je pobieżnie sprawdzając tylko czy jest tam magiczna formuła „SARS-CoV-2 antigen not detected” pozwalająca nam wsiąść na pokład samolotu.

We Frankfurcie nikt testów nam nie sprawdzał (co oczywiście może się zmienić z dnia na dzień). Na locie do Warszawy wypełniliśmy po 2 deklaracje (podając kontakt do siebie i stan swego zdrowia). Dzień później system wpisał nas na kwarantannę, ale w Polsce przepisy znowu się zmieniły. Po telefonie do Informacji Dla Obywatela (222 500 115) udało się wysłać kopię testu (zrobionego 48 h przed wylądowaniem w Polsce) i zostać zwolnionym z tej kwarantanny. I po kilku dniach zamieszania okazało się, że jednak przy tranzycie przez Niemcy nie trzeba robić testów.

Tęcza nad Kalahari - dla mnie symbol powrotu nadzei.
Tęcza nad Kalahari – dla mnie symbol powrotu nadziei.
Podróż w COVID - w interiorze nie ma problemu z zachowaniem dystansu społecznego.
Podróż w COVID – w interiorze nie ma problemu z zachowaniem dystansu społecznego.

Turystyka w nowej normalności

Zdecydowanie podróż w COVID wymusza otwartość na zmiany. Pogodzenie się z niewiadomą. Z jednej strony generuje dodatkowe koszty (testy przed wylotem i czasem przed powrotem), z drugiej niektóre atrakcje na miejscu mogą być tańsze.

Trzeba liczyć się z tym, że przepisy mogą się zmieniać z dnia na dzień i być gotowym do modyfikacji programu. Na pewno nie ryzykuj jazdy prosto z interioru na lotnisko i zarezerwuj sobie dzień w cywilizacji, gdzie w razie czego sprawdzisz jakie są aktualne wytyczne.

Kwitnąca pustynia po deszczach w styczniu.
Kwitnąca pustynia po deszczach w styczniu.
Oryksy znalazły trawę na Namib!
Oryksy znalazły trawę na Namib!

„Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana” głosił Heraklit z Efezu ponad 2500 lat temu. Weź sobie jego słowa do serca by się mniej frustrować. Przywykliśmy, że nasz świat jest poukładany, a plany niezmienne. Teraz musimy się przestawić na dużą dozę nieprzewidywalności.

Mimo to – świat jest piękny, a podróżowanie daje masę wspaniałych wrażeń. Może nawet jeszcze bardziej je doceniamy teraz, gdy przez rok odebrano nam swobodę podróży i zrozumieliśmy jak wielkim przywilejem, jest możliwość wyruszenia przed siebie…

Zachód słońca w Dolinie Sossusvlei.
Zachód słońca w Dolinie Sossusvlei.

Podróż – to musisz zabrać!

Poza tradycyjną listą rzeczy do zabrania, na podróż w COVID (oraz przy dowolnej innej pandemii) warto mieć ze sobą:

  • Ksero paszportu (potrzebne do zostawienia w labie przy teście COVID, nie zawsze da się zrobić ksero na miejscu)
  • Maseczki KN95 (bez zaworka, wymagane przez niektóre linie lotnicze)
  • Mały płyn do odkażania (by mieć zawsze przy sobie)
  • Hasło do poczty internetowej (zostanie na nią wysłany wynik testu)
  • Zapas gotówki (bo nigdy nie wiadomo co się wydarzy)
Spitzkoppe i nasze cienie.
Spitzkoppe i nasze cienie.

Życzymy wam pięknych i zdrowych podróży!
Wszystkie zdjęcia w tym wpisie zostały zrobione podczas wyjazdu styczeń/luty 2021 r. zrealizowanego dla Torre .


(c) TravelNamibia.pl


Więcej o Namibii w książce naszego autorstwa: NAMIBIA. Przez pustynię i busz.
Do kupienia w naszym sklepie internetowym!

NAMIBIA. Przez pustynię i busz

Sklep internetowy: NAMIB.pl


(c) TravelNamibia.pl